Nikt nie będzie zaskoczony stwierdzeniem, że nie mamy tu, na ziemi, mechanizmów idealnych, prócz tych, które nigdy nie wyszły poza papier i mównicę. Nawet długo wyważany system państwa opiekuńczego w warunkach wolnego rynku, który miał za zadanie działać na rzecz sprawiedliwości społecznej, jednocześnie motywując ludzi do pracy libertariańskimi wzorcami, nie jest wyjątkiem. Bardzo często jako przykład niespełniania swojej roli przez państwo podawane jest to, że nauczyciele zarabiają mało. Jednak dlaczego tak się dzieje, skoro zawód ten można śmiało włączyć do grona najpotrzebniejszych dla przetrwania państwa czy, szerzej, całego narodu? Czy konsekwencje „odpuszczenia” sobie inwestycji w edukację w tym obszarze są akceptowalne, czy jest to bomba z opóźnionym zapłonem? Takie pytania stawiane są pewnie nieraz w stołecznych budynkach ministerialnych czy samym Pałacu Prezydenckim. Jaka pada odpowiedź? Można założyć, że raczej martwiąca.
Płace – niskie
Dyskusję nad dzisiejszą sytuacją zarobkową pedagogów wymownie można otworzyć statystyką, jak sami zatrudnieni opisują wynagrodzenia. Wyniki badań TALIS 2024 „Nauczycielki i nauczyciele o pracy w zawodzie”, zawierające w sobie ankietowe pytanie o opinię co do satysfakcji z honorarium, plasują poziom zadowolenia respondentów z otrzymywanej pensji na jedynie ok. 20%. W 2022 roku opublikowano raport na temat wynagrodzenia polskich nauczycieli w porównaniu z krajami UE i pracownikami o podobnych kwalifikacjach w Polsce. Co ciekawe, dane, na których oparte są konkluzje autorów, są relatywnie aktualne, gdyż mimo licznych podwyżek w sektorze budżetowym w naszym kraju zmiany nie przekroczyły znacząco poziomu inflacji, która ma miejsce w Polsce, czyli siła nabywcza zarobków jest podobna wtedy i dziś. Zgodnie z danymi z 2021 roku Polska stawiana jest na szarym końcu rankingów zarobków, zgodnie z parytetem siły nabywczej, pracowników oświaty z nawet dwukrotną dysproporcją względem krajów płacących nauczycielom najwięcej, jak Niemcy, ale też Dania, Austria i Hiszpania. W tym samym badaniu stwierdzono również, że nauczyciele w Polsce zarabiają jedynie 90% tego, co otrzymują pracownicy o podobnych kwalifikacjach w gospodarce.
Dlaczego tak mało?
Naturalnie nasuwa się pytanie o przyczynę, skoro nauczyciele są niewątpliwie krytycznym ogniwem, które odpowiada za przetrwanie państwa w dłuższej perspektywie, gdyż zawód ten ma ogromny wpływ na kształtowanie młodych obywateli. Powody takiego stanu rzeczy, w którym pracownicy oświaty otrzymują nieadekwatnie mało wobec wartości swojej pracy, są dość złożone. Po pierwsze należy zauważyć, że rynek nie wycenia pracy jej użytecznością, ale raczej jej zastępowalnością. Poza tym w dzisiejszym systemie szkolnictwa zawód nauczyciela jest pozbawiony wewnątrz efektywnego systemu wynagradzania za trud i poświęcenie włożone w prowadzenie zajęć, zrównując zaangażowanych ludzi z niespecjalnie troszczącymi się o lekcje „belframi”. Oznacza to, że pomimo tego, że praca jakiegoś człowieka, choć niezwykle przydatna i potrzebna, może być łatwo zastąpiona nawet pracą gorszej jakości, nie jest wyceniana uczciwie.
Państwo nie wynagradza zatem nauczycieli ani uczciwie, ani wystarczająco.
Bolesne skutki – gorsze nauczanie
W konsekwencji niesatysfakcjonujących zarobków wielu dobrych nauczycieli musi podejmować dodatkową pracę w postaci korepetycji, ucząc po godzinach. Może to powodować przepracowanie, szybsze wypalenie zawodowe i pogorszenie jakości nauczania.
Kolejna kwestia to ogromne braki wśród kadry w wielu szkołach i bardzo niski poziom zastępowalności pokoleniowej. Niskie płace są istotnym czynnikiem, często wpływającym na zmianę zawodu wśród pedagogów oraz na niepodejmowanie tej pracy wśród absolwentów. Niedobory natomiast powodują znów pogorszenie jakości kształcenia, czy to poprzez zbyt duże grupy, w których są dzieci, i zbytnie rozproszenie uwagi uczących, czy poprzez przepracowanie nauczycieli i zbyt mało czasu na pracę własną.
Niebagatelną rolę mogą mieć też wynagrodzenia dla jakości systemu. Według hipotezy Herzberga, dzielącej czynniki w pracy na dwa rodzaje: higieniczne, do których należy między innymi wysokość wynagrodzenia, i motywacyjne, wśród których są takie kwestie jak poczucie wartości wykonywanej pracy, bez tych pierwszych nie ma tych drugich. Czynniki higieny, choć nie wpływają na motywację i zadowolenie z pracy, to jednak warunkują, czy może ono być wywołane przez „motywatory”.
I co w związku z tym?
Niestety znaczącej poprawy nie widać na horyzoncie. Jednak rządzący powinni zawsze pamiętać, że inwestycja w edukację to inwestycja w przyszłość narodu. Być może demokracja w dzisiejszym kształcie nie wspiera dalekosiężnych strategii, a tym bardziej nie ułatwia budowania dobrego systemu edukacji, to jednak politycy powinni pamiętać, że za sprawowaniem władzy też musi iść misja, jak u nauczycieli. I być może koniecznością jest rozważenie na Wiejskiej trudnych decyzji, jak podwyższenie podatków czy rewizja wydatków budżetowych.
Tadeusz Gwozdecki
