Jest coś szczególnie irytującego w tym uczuciu, gdy robimy coś, o czym wiemy, że nie powinniśmy lub gorzej – w głębi duszy nie chcemy tego robić. Nie chodzi nawet o konsekwencje, ale chodzi o tę chwilę, gdy jedna część nas moglaby popatrzyć na drugą i skomentować: naprawdę, znowu? Znasz to? Oczywiście, że znasz. Bo nie jest to słabość charakteru ani hipokryzja. To jedna z najbardziej ludzkich rzeczy na świecie. Możemy nawet myśleć, że inni ludzie jakoś sobie z tym lepiej radzą, że tylko my mamy ten problem z wykonaniem tego, co sami uznajemy za słuszne.
Ale to nieprawda. Grecy mieli na to zjawisko osobne słowo – akrazja. Arystoteles opisał je już w IV wieku p.n.e. jako działanie wbrew własnej, lepszej wiedzy. Dosłownie znaczy to "brak panowania nad sobą". jako działanie wbrew własnej, lepszej wiedzy. Nie z ignorancji, albo z przymusu. Po prostu… wbrew sobie. Wspominał o tym także Święty Paweł w Biblii, a współcześni psycholodzy poświęcili temu dziesiątki lat badań. To, że pytanie o to zjawisko jest tak stare, powinno nam dać do myślenia: może chodzi tu o coś głębszego niż zwykła niekonsekwencja? A to, że tak wielu ludzi przez tak długi czas próbowało to wyjaśnić, mówi jedno - nie jest to osobisty defekt. To jest część tego, jak działa ludzka psychika.
Mądrzy na papierze
Intuicyjnie zakładamy, że człowiek, który wie, iż coś jest dla niego złe, będzie tego unikał. Ta intuicja leży u podstaw edukacji zdrowotnej, kampanii społecznych, poradnictwa psychologicznego i w dużej mierze niestety zawodzi. Statystyki palenia nie zmieniają się znacząco dlatego, że palacze nie wiedzą o raku płuc. Ludzie wracają do toksycznych związków nie dlatego, że nie rozumieją, co się w nich dzieje. Wiedzą. I robią swoje.
Dzieje się tak dlatego, że decyzje nie są produktem wiedzy a są produktem całego systemu, w skład którego wchodzą emocje, nawyki, poczucie tożsamości, kontekst chwili i relacje z innymi ludźmi. Wiedza jest tylko jednym z elementów tego systemu i wcale nie tym, który najsilniej wpływa na to, co ostatecznie robimy.
Każdy z nas jest trochę bipolarem...
Współczesna psychologia pomogła nam zrozumieć w różnych aspektach, dlaczego tak się dzieje. Daniel Kahneman, laureat Nagrody Nobla, opisał ludzki umysł jako dwa systemy działające równolegle. System pierwszy jest szybki, automatyczny, emocjonalny, reaguje natychmiast, bez zastanowienia, zanim zdążymy pomyśleć. Drugi jest wolny, analityczny, racjonalny i to on wie, co powinniśmy zrobić. Problem polega na tym, że ten drugi system jest podatny na zmęczenie i przeciążenie, a w momentach silnych emocji lub impulsu przegrywa. Nie dlatego że jest słabszy z natury, ale dlatego że emocje działają szybciej niż refleksja. Wtedy ster przejmuje system pierwszy, który nie zna przykazań Bożych, nie pamięta rad i nie zwraca uwagi na artykuły o zdrowym stylu życia, a po prostu cHcE.
… a jednocześnie mistrzem autohipnozy
Jest jeszcze jeden mechanizm, który warto znać, bo od kiedy go zobaczymy, zaczniemy go rozpoznawać u siebie niemal każdego dnia. Święty Paweł w Liście do Rzymian pisał: „Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę.” Nie można tego nazwać wyznaniem hipokryty. To opis czegoś, co współczesna psychologia potwierdziła kilkanaście wieków później. Gdy robimy coś, co stoi w sprzeczności z naszymi wartościami, pojawia się dyskomfort. I tu ujawnia się coś, co jest zarówno bardzo ludzkie, jak i trochę niepokojące - najczęściej nie reagujemy na ten dyskomfort zmianą zachowania, ale zmianą przekonania. Szukamy wytłumaczeń, budujemy wyjątki, przypominamy sobie okoliczności łagodzące. Mówimy sobie, że tym razem sytuacja była inna, że zasługiwaliśmy na ten odpoczynek, że to nie był naprawdę duży błąd.
Ten mechanizm jest na tyle skuteczny, że potrafi z czasem przestawić nasze wewnętrzne chęci do podążania za pewnymi drogami, ale nie w kierunku lepszego zachowania, a w kierunku bardziej wygodnych przekonań. Zamiast stawać się ludźmi, którymi chcieliśmy być, stopniowo redefiniujemy, co to w ogóle znaczy być dobrym człowiekiem, tak żeby definicja pasowała do tego, kim już jesteśmy. Jest to coś, co często robimy bez swojej własnej wiedzy.
Czego rady innych naprawdę nie są w stanie zrobić
Zrozumienie akrazji zmienia trochę sposób, w jaki patrzymy na innych ludzi. Frustracja wobec kogoś, kto nie słucha i sam sobie szkodzi, jest zrozumiała, ale opiera się na założeniu, że wystarczy powiedzieć komuś właściwą rzecz, żeby zaczął postępować właściwie. To założenie niestety nie zawsze się sprawdza. Ludzie zmieniają się nie wtedy, gdy usłyszą odpowiedni argument, ale wtedy, gdy zmienia się ich środowisko, relacje, tożsamość lub kontekst emocjonalny, w którym funkcjonują. Dobra rada bywa początkiem zmiany, ale sama w sobie zmianą nie jest.
A więc co możesz z tym zrobić?
Zrozumienie, dlaczego tak się dzieje, to już więcej niż ma większość ludzi. Jednak pierwszą radą, która może coś zmienić to to, że zamiast pytać siebie "dlaczego tego nie robię, skoro wiem że powinienem?", warto zapytać "w jakich warunkach mi to wychodzi, a w jakich nie?" To pytanie przesuwa uwagę z woli na okoliczności. I to jest zmiana, którą warto zrobić, bo z okolicznościami można coś zrobić. Z własnym charakterem, szczególnie pod presją chwili, znacznie trudniej.
Ale jest jeszcze jedna rzecz, która w praktyce robi największą różnicę, o której pisał James Clear w „Atomowych nawykach”, analizując mechanizmy trwałej zmiany zachowania. Większość ludzi pyta: "dlaczego tego nie robię, skoro wiem że powinienem?" To złe pytanie, bo zakłada, że problemem jest brak wiedzy lub woli. Lepsze pytanie brzmi: "czy to, co chcę robić, jest już częścią tego, kim jestem?"
Wiedza żyje w głowie, a tożsamość jest czymś głębszym. I dopóki pożądane zachowanie jest czymś, do czego dążysz, pozostaje jedynie zewnętrznym celem, który łatwo odpuścić pod presją chwili. Kiedy staje się częścią tego, jak siebie definiujesz, odpuszczenie zaczyna boleć inaczej, bo przestaje być tylko błędem, a zaczyna być zaprzeczeniem samego siebie. Dlatego zmiana rzadko zaczyna się od silniejszej woli. Zaczyna się od powoli budowanego obrazu tego, kim się jest i od małych decyzji, które ten obraz codziennie potwierdzają lub podważają.
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Zaloguj się lub załóż konto (wystarczy nick i hasło), aby skomentować.