Dziś warkocze spadających gwiazd
splotami są drutów zimnych:
Kabli splątanych niby wiejskie firanki
W które przyoblec chcą duchy
Lecz kręcą je przecież dłonie z
chłodnych metali stworzone,
skradzione palce mistrzów
farbami uplamione
Błękitu kojącego promienie
błyszczą w oczach wciąż pustych,
jak błędnych ogni płomienie
kuszą i wabią lud tłumny
Lecz jak długo można się bawić w Boga?
Jak długo człowiek nie dostreże wroga?
Czy świat na Ciebie poczeka
gdy z fragmentów ludzkich łez
ulepisz nowego człowieka?
Czy w tym nowym świecie,
gdzie wszystko metalowe i twarde
ktoś l u d z k i m głosem wykrzyknie:
"Eviva l'arte"?
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Zaloguj się lub załóż konto (wystarczy nick i hasło), aby skomentować.